Moje Blog

Co zmienić w deweloperskim układzie wnętrz? 7 podstawowych błędów!

Analizując rysunki deweloperskie często napotykamy te same PODSTAWOWE błędy projektowe. Najczęściej wynikają one z bezmyślnego powielania jednego układu oraz tego, że projekt nie jest personalizowany. Każdy klient jest inny, ma inne potrzeby, preferencje, tryb życia i wymagania. Kupowanie mieszkania deweloperskiego jest, jak kupowanie gotowego projektu. Czyli zaprojektowanego dla modelowego odbiorcy, więc dopasowane dokładnie do nikogo. Jeżeli nie naniesiemy zmian, to możemy męczyć się z niedopasowanymi do nas wnętrzami. To jest jak kupno garnituru bez zmierzenia go i noszenie potem bez poprawek krawieckich. Więc albo to akceptujemy i w niektórych miejscach nam coś odstaje, a w innych uwiera, albo korzystamy z usług krawieckich i ten przypadkowy krój dopasowujemy do naszej sylwetki.


1. Układ funkcjonalny – czym jest i dlaczego dopasowujemy go do potrzeb klienta?

Najważniejszą zmianą, jaką nanosimy na projekt deweloperski jest poprawa układu funkcjonalnego. Pamiętajmy, że projekty deweloperskie bazują na projekcie architektonicznym. Nie umniejszając naszym kolegom po fachu, niestety nie mają oni zwykle pojęcia o projektowaniu wnętrz. Tworząc projekt budynku koordynują wiele branż i mają na uwadze przede wszystkim spełnienie wymogów przepisów oraz najprostszy układ instalacji.

Oznacza to, że kompletnie nie jest brane pod uwagę sensowne korzystanie z przestrzeni przez użytkownika i zapewnienie mu komfortu w użytkowaniu tych wnętrz. Dlatego nie można się dziwić, że zaprojektowane mieszkania nie spełniają podstawowych wymagań użytkownika.

Najczęściej mieszkania podzielone są na jak największą ilość wąskich pomieszczeń. Nie są tu brane pod uwagę standardowe wymiary mebli, a tym bardziej przeznaczenie pomieszczeń – np. gabinet, sypialnia czy pokój dziecka – każde z nich będzie miało innego rodzaju wyposażenie. Efektem są nieustawne pokoje o rzucie wagonu oraz zmarnowana przestrzeń na długi wąski korytarz. A dobrze wiemy, że każdy m2 przestrzeni jest ważny i chcemy go jak najlepiej wykorzystać.

Dlatego zdarza się, że otrzymując taki projekt deweloperski tworzymy alternatywne wersje układów funkcjonalnych, w których pomieszczenia są bardziej ustawne. Ich funkcja determinuje cały układ mebli, aby użytkownik mógł jak najwygodniej z niej korzystać i oczywiście pomieścić wszystkie swoje rzeczy.


2. Ścianki działowe – czy warto ruszać?

Jeżeli jesteśmy przy zmianie układu funkcjonalnego, to konieczna może być korekta ścianek działowych. Nie należy się tego bać. Jeżeli projekt robimy na podstawie jedynie rysunków architektonicznych, a budynek jeszcze nie powstał, to jest szansa na wniesienie zmian deweloperskich, w tym przesunięć ścianek.

A jeżeli mamy już gotowe mieszkanie, to też nie jest takie straszne. Należy się wtedy zastanowić, czy chce się zaoszczędzić w tym momencie trochę pieniędzy i nie zmieniać ścian, ale potem męczyć się z konsekwencjami tego, czy na tym etapie trochę dopłacić do remontu i jednak stworzyć wygodną przestrzeń, która posłuży nam latami. Łatwiej zrobić to teraz, niż np. rok po wprowadzeniu, kiedy jednak nas ten układ deweloperski wkurza, ale remont jest skończony i kupa kasy wydana.

W projektach staramy się jednak jak najmniej ingerować w te elementy. Unikamy niepotrzebnych zmian tylko dla samej zmiany. Te drobne zmiany, które proponujemy mogą naprawdę wiele poprawić. Dzięki nim może np. zmieścić się pralka w łazience, albo większa szafa w przedpokoju.


3. Przesunięcia drzwi – czy lokalizacja drzwi wpływa na funkcjonalność wnętrza?

Kolejnym elementem, który jest równie ważny we wnętrzach, to lokalizacja drzwi. Jak wcześniej wspominałyśmy, na rysunkach architektonicznych raczej nie zwraca się uwagi na to, jakie rzeczywiste wymiary mają meble. Oczywiście na rynku mamy wiele modeli i rozmiarów np. sof, czy komód… ale z drugiej strony mamy też standardowe wymiary, jak np. głębokość szafy, regału, czy umywalki. Stąd może mieć duże znaczenie odległość drzwi od prostopadłej ściany.

Dzięki odpowiedniemu odsunięciu otworu możemy dosunąć zabudowę do samego rogu ścian,dzięki czemu możemy uzyskać dodatkowe miejsce do przechowywania oraz zabudowanie wcześniej trudnej do wykorzystania przestrzeni.


4. Gabaryty mebli – kiedy rozmiar ma znaczenie?

Skoro mowa już o meblach, to standardowym zabiegiem deweloperskim jest przeskalowanie mebli na układzie funkcjonalnym, gdzie mają one wymiary jak dla krasnoludków. Dzięki temu tworzy się iluzja większej przestrzeni i np.w mieszkaniu o powierzchni 35 m2 zmieszczą się dwa pokoje, salon z aneksem kuchennym, w którym mamy narożnik na 6 osób i jeszcze jest tyle miejsca, że można jeździć rowerem. To oczywiście żarcik, ale mniej lub bardziej przeskalowane elementy wyposażenia wnętrz na rysunkach deweloperskich to bardzo częsta sytuacja. Skuszony taką wizją nieświadomy klient kupuje to wspaniałe mieszkanie, a potem jest zaskoczony, z ilu rzeczy musi zrezygnować, żeby dało się wygodnie funkcjonować. Innym przykładem są toaleta i umywalka, które w 90% rysunków deweloperskich oprócz tego, że są za małe, to przeważnie są wolnostojące – rodem z lat 90.

Obecnie na rynku mamy wiele opcji misek wc podwieszanych, co pozwala łatwiej czyścić przestrzeń wokół niej oraz wyregulować jej wysokość dopasowując np. do osoby z niepełnosprawnością. Co do umywalek wolnostojących, to jeśli tylko jest na to miejsce, to warto zamienić ją na taką, która jest np zintegrowana z szafką, bądź nablatowa. Dzięki temu zyskamy dodatkowe miejsce na przechowywanie.

Dlatego też otrzymując rysunek od dewelopera, w naszej pracowni sprawdzamy wymiary wrysowanych mebli i pokazujemy klientom, ile rzeczywiście mają miejsca do dyspozycji. Oczywiście staramy się zmieścić wszystkie funkcje o jakich marzy klient, a jeśli niestety część z nich mimo wszystko nie znajdzie miejsca, to informujemy o tym i wskazujemy, co z czym można ewentualnie połączyć.


5. Grzejniki – czy to tylko element instalacji?

Następne w kolejce są grzejniki. Deweloper do odbioru budynku ma obowiązek spełnić określone wymagania komfortu cieplnego. Dlatego z oszczędności stosuje najtańsze, grzejniki o mniejszej mocy, za to są one ogromne i zlokalizowanie w mało ustawnych miejscach, jak środek głównej ściany w salonie. Przez co nie da się tam nic postawić.

Mając na uwadze zarówno zachowanie komfortu cieplnego, jak i polepszenie funkcjonalności wnętrza, wymieniamy grzejniki oraz często je przesuwamy. Grzejnik o większej mocy może być mniejszy. Może też być dekoracyjny i kompletnie nie wyglądać jak element instalacji cieplnej, a jak płaskorzeźba, czy obraz. Dobieramy je konsultując się ze specjalistami, którzy wyliczają, jaka będzie najlepsza moc dla danej przestrzeni.


6. Przeniesienie wc – co nam daje?

Wracając do łazienki… w ponad 90% rysunków deweloperskich mamy toaletę zlokalizowaną centralnie naprzeciw wejścia. Czasem jest to podyktowane bliskością instalacji, a czasem niekoniecznie.

Jak wiemy, nie jest to aż tak reprezentacyjny element aranżacji, który chcemy aby nas witał już od progu łazienki. O wiele lepiej sprawdzi się w takim miejscu np. umywalka z dekoracyjnym lustrem i ciekawą baterią.

Dlatego w miarę możliwości przesuwamy toaletę z wejścia, w mniej widoczne miejsce. Dzięki temu oprócz walorów estetycznych unikamy aż tak dużej niezręczności w momencie, gdy ktoś przypadkiem otworzy drzwi łazience w momencie załatwiania potrzeb fizjologicznych.


7. Elektryka – czyli czy wystarczy nam tyle gniazdek we wnętrzu?

Last but not least… elektryka. Zarówno ilość punktów świetlnych, jak i gniazd kompletnie nie odpowiada dzisiejszemu zapotrzebowaniu. Zwykle wypuszczone jest po jednym punkcie świetlnym na pomieszczenie. A np. w kuchni oprócz górnego światła przyda się chociażby oświetlenie podszafkowe. Dodatkowo aby równomiernie oświetlić wnętrze, zamiast jednego punktu lepiej sprawdzi się kilka.

Dla fanów oświetleń szynowych nie będzie to problem, bowiem wtedy wystarczy ten jeden centralny przewód do rozprowadzenia szyny i ustawienia tylu reflektorów, ile się chce. Gorzej jeśli klient woli np spoty świetlne typu tubki, tu każda musi mieć wyprowadzony swój kabel. Chyba, że mamy podwieszony sufit, ale też w niższych pomieszczeniach szkoda tej wysokości jeszcze odejmować.

Drugim elementem elektryki są gniazda. To również nie jest mocna strona projektów architektonicznych. Deweloper stosuje rozwiązania jak najbardziej ekonomiczne, zatem im mniej gniazd, tym dla niego taniej. Niestety w dzisiejszych czasach mamy o wiele więcej niż kiedyś urządzeń wymagających podłączenia do gniazdek i wciąż pojawiają się nowe. Komputery, tablety, telefony, telewizory, szczoteczki do zębów, suszarki, irygatory, czajniki, lodówki, zmywarki, thermomixy, oczyszczacze wody i wiele, wiele innych.

Przewidzianych bazowo gniazd przez dewelopera wystarcza na jedynie podstawowe użytkowanie. Ponadto zlokalizowane są w miejscach, w których będzie ciężko z nich korzystać. Bo przecież dopasowane są do układu, który jak już wcześniej ustaliliśmy, należałoby zmienić. Dlatego zamiast ciągnięcia kolejnych przedłużaczy warto na etapie wykończenia zadbać o zmiany w elektryce i dopasować ją do nowego układu funkcjonalnego. Dzięki temu mamy zarówno dobre oświetlenie wnętrz, jak i wygodnie korzystanie z nich dzięki takiemu umiejscowieniu łączników i gniazd, aby wygodnie było z nich korzystać.